Jestem radcą prawnym. Kim?

- Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do adwokata? - Nie, do radcy prawnego. - A to dziękuję, do widzenia

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Tak wygląda nasza rzeczywistość, a przecież my też mamy togę. Kryza niebieska, lamówka też niebieska. Adwokaci to zieleń, sędziowie fiolet, prokuratorzy czerwień, a notariusze i komornicy togi nie noszą.
Kończymy te same uczelnie, kończymy aplikacje, zdajemy egzaminy o identycznym poziomie trudności. Oczywiście są też inne sposoby na dotarcie do zawodów prawniczych – wyjątków w ustawie jest kilka, bo w każdej ustawie są jakieś wyjątki.



Mass media

Nie funkcjonujemy w zbiorowej świadomości. Nie ma nas w programach rozrywkowych ani serialach. Adwokat Agata Przybysz (tytułowa bohaterka „Prawa Agaty”) nie mija na korytarzu sądowym radców prawnych. A i sędzia Wesołowska Anna Maria ma na wokandzie sprawy bez udziału radców. Można nas spotkać w charakterze ekspertów w programach informacyjnych i publicystycznych.

Próbowałam obejrzeć „Prawo Agaty”. Nie mogę. I to wcale nie dlatego, że tęsknię za widokiem korporacyjnych współbraci. Boję się, że nabiorę złych nawyków. Już widzę wyraz twarzy sędziego, kiedy wstaję i krzyczę „SPRZECIW”, a przepraszam, nie wstaję, bo już od dawna stoję i to na środku sali! Proszę sądu – bo ja jestem „made in USA”.

Braterstwo dusz

Pomiędzy korporacjami adwokatów i radców prawnych nie ma wielkiej miłości. Najłatwiej nie lubić najbliższego sąsiada. Zauważam jednak, że my, młode pokolenie radców i adwokatów, podchodzimy do sprawy z dużo większym dystansem.

6 lipca - dzień radcy prawnego. Spotykam znajomą adwokat. Dopominam się o uścisk dłoni i miłe słowo. Drobny prezent mile widziany. Znajoma z rozbrajającym uśmiechem mówi „ZAPOMNIJ”. Śmiejemy się. Z przymrużeniem oka pielęgnujemy zawodową rywalizację.

Choć mamy wiele punktów stycznych – pięknie się różnimy. Radcowie prawni nie mogą być obrońcami w sprawach karnych i karnoskarbowych. Ale, jak się okazuje, ten jeden z ostatnich bastionów pozwalających nas odróżnić ma niebawem upaść. Tu jesteśmy zgodni. Nie cieszą się adwokaci. Nie cieszą się radcowie (przynajmniej jednostki, które znam, bo korporacja o to walczyła).

Od kiedy pamiętam dużo mówi się o połączeniu zawodów. Nie wiem jak miałoby to wyglądać. Kto utraci suwerenność? Który kolor wyjdzie z mody, zielony czy niebieski? A może połączenie będzie dosłowne i kolorem sezonu będzie turkusowy?

Turkus, nazywany "kamieniem - zwycięzcą". Niebieskie turkusy zwane są również "kamieniami niebios", a ich przeznaczeniem miało być wprowadzanie zgody: pojednania wrogów i kończenia sporów (…). Zapewnia noszącej go osobie jasny, zrównoważony umysł, w wyniku czego osoba ta potrafi precyzyjnie formułować myśli i zrozumiale się wypowiadać (…). Sprzyja myśleniu analitycznemu (…). Wzmaga chęć samorealizacji, pomaga rozwinąć naturalne zdolności i silne strony. Przynosi mądrość, dzięki czemu inspiruje do rozwiązywania problemów. Stymuluje kreatywność i pobudza wyobraźnię.
Spisałam Internetu
. Znam prawo więc podaję źródło informacji o turkusie - jubiler.pl.

Dobry PR

Póki co promujemy się. Ruszyła kampania medialna „Z radcą prawnym bezpieczniej”. Ręka do góry, kto widział bilbordy i spoty. Dodam nieśmiało, że kampania rozpoczęła się ponoć w kwietniu 2013 r. Jeden z bilbordów był na MDMie. Uśmiechnięty Pan w todze. Trzyma dwie opasłe książki. Na jednej z nich widnieje napis „kodeks”. Trochę to za duże jak na kodeks, ale rozumiem intencję. Na dole równanie: Krajowa Izba Radców Prawnych + radca prawny = www.bezpieczniej.kirp.pl (?).

No to wchodzę na bezpieczniej.kirp.pl i czytam:

„Radca prawny to wysokiej klasy prawnik, który po ukończeniu studiów prawniczych odbył wymagające szkolenie aplikanckie zakończone trudnym egzaminem państwowym przeprowadzanym przez Ministra Sprawiedliwości oraz został wpisany na listę radców prawnych.”


Podkreślenie jest moje. Egzamin zawodowy nie był trudny. Był okrutnie trudny i wyczerpujący. Trwał 4 dni - w sumie 21 godzin i 40 minut. Pół roku przygotowań. Wcześniej 20 lat edukacji. „Jeżeli nie zdam to za rok nie podchodzę. Nie dam rady. Moja rodzina nie da rady”. Tak mówią wszyscy, a i tak podchodzą. Do skutku.
Nie jestem specem od marketingu, ale kampania mi się nie podoba, choć inicjatywa jest bezsprzecznie słuszna. Przed jej rozpoczęciem należało zadać sobie dwa pytania: do jakiej grupy docelowej chcemy trafić i co chcemy osiągnąć?

Biznes wie kim jesteśmy więc domyślam się, że celem było trafienie do „zbiorowej świadomości” – (mission failed) i pokazanie, że radca prawny i doradca prawny (definiowany jako prawnik bez odbytej aplikacji) to olbrzymia różnica – co do zasady - wykraczająca znacznie poza te dwie litery.

Jeżeli miałabym podsumować kampanię promującą zawód, to powiedziałabym… zawód, zawód, zawód.

Telewizyjnych spotów jeszcze nie widziałam. Czekam w napięciu. Liczę skrycie, że będą świeże, ciekawe, z polotem. Mam nadzieję, że historia, od której zaczęłam przestanie być codziennością i pozostanie jedynie anegdotą.
Trwa ładowanie komentarzy...